Sprawa dotyczyła pracownicy hotelu, która w dniu 9 maja 1996 r. doznała niedokrwiennego udaru mózgu po konflikcie z bezpośrednim przełożonym. Sąd pierwszej i drugiej instancji uznały, że zdarzenie nie było wypadkiem przy pracy, ponieważ przyczyną udaru była miażdżyca i inne czynniki wewnętrzne organizmu, a nie przyczyna zewnętrzna. Sąd Najwyższy uchylił jednak wyrok i przekazał sprawę do ponownego rozpoznania. Wskazał, że stres psychiczny wywołany nieporozumieniem z przełożonym może stanowić zewnętrzną współprzyczynę udaru mózgu, jeśli przełożony niewłaściwie korzysta z uprawnień kierowniczych, np. zachowuje się grubiańsko, niesprawiedliwie lub agresywnie. SN uznał, że sądy niższych instancji zbyt ogólnie potraktowały konflikt jako zwykłe nieporozumienie i nie zbadały dokładnie jego charakteru oraz sposobu zachowania przełożonego. Jednocześnie SN krytycznie ocenił kasację za liczne braki formalne i nieprecyzyjne zarzuty, ale mimo to uwzględnił ją z uwagi na dodatkowe uzasadnienie przedstawione przed SN.
Kluczowe kwestie prawne:
·czy udar mózgu wywołany stresem w pracy może być uznany za wypadek przy pracy
·czy konflikt z przełożonym i sposób wykonywania przez niego uprawnień kierowniczych stanowią zewnętrzną przyczynę wypadku
·jak oceniać związek między chorobą samoistną (miażdżycą) a stresem zawodowym jako współprzyczyną zdarzenia
·zakres obowiązku sądu do dokładnego ustalenia charakteru konfliktu w miejscu pracy
Wygenerowane przez AI, może zawierać błędy.
uzasadnienie jej podstaw, które w trybie art. 39311
zdanie 2 KPC przytoczył przed
Sądem Najwyższym małżonek skarżącej, powołujący się na jej pełnomocnictwo w
aktach sprawy. Właściwa skarga kasacyjna, sporządzona i wniesiona przez pełno-
mocnika będącego adwokatem, kwalifikuje się bowiem do oddalenia, a nawet do od-
rzucenia. Wnoszący kasację adwokat nie wie bowiem, że do formalnych wymagań
tego szczególnego środka zaskarżenia (art. 3933
KPC) należy nie tylko przytoczenie
podstaw kasacyjnych określonych w art. 3931
pkt 1 i pkt 2 KPC, lecz również ich
szczegółowe uzasadnienie, tzn. wskazanie konkretnych przepisów prawa material-
nego lub prawa procesowego, które zostały – jego zdaniem – naruszone w zaskar-
żonym wyroku, jak też wyjaśnienie na czym te ewentualne uchybienia polegały, a
gdy chodzi o zarzuty uchybień procesowych – uprawdopodobnienie ich istotnego
wpływu na treść rozstrzygnięcia. Wskutek wspomnianej niewiedzy skarga operuje
jedynie podstawami kasacji (art. 3931
pkt 1 i pkt 2 KPC, choć z braku staranności
tego pisma procesowego powoływany jest też omyłkowo art. 3932
pkt 2 KPC), przy-
taczanymi obok podstaw zasięgniętych z dawnej instytucji rewizji (pkt 4 i pkt 6 w pe-
titum kasacji). Podstawy kasacyjne nie znajdują więc konkretyzacji w odpowiednich
przepisach prawa materialnego czy procesowego, a ogólnikowe zarzuty wykazują
wyraźne niedomagania prawniczego warsztatu zawodowego. Jaskrawym tego przyk-
ładem jest zarzut „nieważności postępowania, motywowany „pominięciem przy orze-
kaniu karty informacyjnej ze szpitala i kilku zaświadczeń lekarskich”. Na warsztatowe
ułomności kasacji nakłada się jeszcze jej nieodpowiedni poziom językowy. Prezen-
towane w kasacji [...] styl i składnia sprawiają, że skarga staje się miejscami wręcz
niezrozumiała, czego rażącym przykładem jest w szczególności sformułowanie pkt 6
w petitum kasacji. Niewłaściwie skonstruowana i niestarannie napisana kasacja nie
mogła nabrać „europejskiego formatu” wskutek ogólnikowego powołania się na na-
ruszenie „art. 6 Europejskiej Konwencji o ochronie praw człowieka i podstawowych
6
wolności poprzez naruszenie kontradyktoryjności procesu cywilnego i rzetelności
prowadzonego postępowania w szczególności postępowania dowodowego”.
Drugim zarzutem wskazującym bliżej określony akt normatywny, jest zarzut
naruszenia art. 6 ust. 1 ustawy z dnia 12 czerwca 1975 r. o świadczeniach z tytułu
wypadków przy pracy i chorób zawodowych (jednolity tekst: Dz.U. z 1983 r. Nr 30,
poz. 144 ze zm.). Co prawda wnoszący kasację twierdzi, że przepis ten Sąd Woje-
wódzki naruszył przez błędną wykładnię „i” niewłaściwe zastosowanie, lecz nie
wyjaśnił na czym ten, a właściwie te kumulatywnie ujęte błędy miałyby polegać,
ograniczając się do ogólnikowej tezy, iż zewnętrzną przyczynę spornego zdarzenia
„wywołał bezpośredni przełożony powódki”. Bardziej precyzyjne uzasadnienie tego
zarzutu przedstawił w trybie art. 39311
zdanie 2 KPC mąż K.S., uważając, że stres
psychiczny, na który w związku z wykonywaniem pracowniczych obowiązków została
w dniu 9 maja 1996 r. przez zachowanie bezpośredniego przełożonego wystawiona
skarżąca, nie był stresem, jaki bez istotnego uszczerbku dla zdrowia jest w stanie
znieść przeciętny ludzki organizm. Skarżąca stała się bowiem krytycznego dnia
obiektem słownej, a nawet fizycznej agresji ze strony inspektora pięter Dariusza A.,
który bezpodstawnie zarzucił jej przyjście do pracy „poza grafikiem”, jedynie w celu
zainkasowania napiwków od opuszczającej hotel grupy niemieckich turystów, a takie
zachowanie było pokojowym skądinąd surowo zabronione. Ten niesłuszny zarzut i
forma jego wyrażenia były przyczyną silnego wzburzenia skarżącej, które spowodo-
wało u niej udar mózgu.
Ponadprzeciętny stres psychiczny związany z wykonywaniem pracowniczych
obowiązków może być w świetle utrwalonej judykatury Sądu Najwyższego kwalifiko-
wany jako współistotna przyczyna zewnętrzna nawet takich zdarzeń wypadkowych,
jak zawał serca czy udar mózgu. Choroba miażdżycowa, jako ich przyczyna wew-
nętrzna, nie wyklucza więc uznania danego zawału czy udaru za wypadek przy pracy
zaistniały z tzw. mieszanych przyczyn. Otwarta pozostaje jedynie kwestia, jakie ob-
ciążenia psychiczne związane z wykonywaniem pracowniczych powinności można
dziś traktować jako normalne (zwykłe), a którym trzeba by przypisywać charakter
obciążeń szczególnych (ponadprzeciętnych), uzasadniających upatrywanie w nich
współistotnych, zewnętrznych przyczyn zdarzenia wypadkowego. Co prawda takie
oceny można formułować jedynie w odniesieniu do okoliczności konkretnego przy-
padku, ale to nie wyklucza kierowania się w tym względzie określonymi dyrektywami
aksjologicznymi.
7
Najbardziej ogólne założenie nakazuje przyjąć, że skoro w warunkach funk-
cjonowania rynku pracy rosną wymagania pracodawcy co do ilości i jakości pracy
świadczonej przez pracownika, to zwiększają się również jego obciążenia psychiczne
związane z koniecznością sprostania tym wymaganiom i obawą o ewentualną utratę
miejsca pracy, którym musi podołać przeciętny ludzki organizm. Dotyczy to także
zadrażnień, które na tym tle mogą powstawać między pracownikiem i jego przełożo-
nymi, wydającymi mu polecenia dotyczące pracy (art. 100 § 1 KP) oraz oceniającymi
ich wykonanie. Czynienie użytku z dyrektywnych kompetencji pracodawcy musi jed-
nak następować w sposób szanujący pracowniczą godność (art. 111
KP) i respektu-
jący ukształtowane w zakładzie pracy zasady współżycia społecznego (art. 94 pkt 10
KP). Nietaktowne czy niekulturalne odnoszenie się przełożonego do podległych mu
pracowników, nie mówiąc już o przejawianiu wobec nich fizycznej agresji, jest więc
zachowaniem bezprawnym i jeśli nawet „dotyczy” umówionej pracy, to wystawia pra-
cownika na stres, którego w żadnym razie nie sposób uznać za normalnie związany z
jej wykonywaniem. To samo można powiedzieć o stresie pracownika, który z gru-
biaństwem przełożonego styka się w związku z nieobiektywną lub niesprawiedliwą
oceną swej pracy, a zatem z oceną naruszającą ponadto normę z art. 94 pkt 9 KP.
Stres psychiczny wywołany „nieporozumieniem” z przełożonym może więc być
kwalifikowany jako zewnętrzna współprzyczyna udaru mózgu, zależnie od źródeł da-
nego konfliktu i form jego przebiegu, nie wyłączając konfliktów dotyczących sposobu
czynienia przez przełożonych użytku z kompetencji do wydawania podwładnym pole-
ceń dotyczących pracy. Sąd Wojewódzki potraktował przedmiot konfliktu jako źródło
„zwykłego” stresu towarzyszącego zazwyczaj wykonywaniu pracowniczych obowiąz-
ków i stosunkowo łatwego do przezwyciężenia dla przeciętnie sprawnej psychiki
ludzkiej, czym bezzasadnie zawężył zakres zastosowania art. 6 ust. 1 ustawy wy-
padkowej. W konsekwencji Sąd ten nie poczynił bliższych ustaleń co do charakteru
scysji, która w krytycznym dniu miała miejsce między skarżącą oraz jej bezpośrednim
przełożonym – Dariuszem A., ograniczając się do ogólnikowego stwierdzenia o zais-
tnieniu „nieporozumienia” i do takiego „zwykłego” nieporozumienia dotyczącego
pracy zredukował też hipotezę dowodową przedstawioną do weryfikacji przez biegłą
sądową, specjalistkę w dziedzinie neurologii. Biegła mogła zatem nie brać pod
uwagę przeżytego przez skarżącą „szoku nerwowego”, o którym w wystąpieniu do
dyrektora strony pozwanej napisała w dniu 10 maja 1996 r. Międzyzakładowa Komi-
sja NSZZ „Solidarność”. Jeżeli pominąć emocjonalny ton tego wystąpienia, to jest
8
charakterystyczne, że odpowiadając organizacji związkowej w dniu 8 października
dyrektor Tadeusz S. napisał między innymi, iż „przeprowadził rozmowę z kierowni-
kiem pięter Panią Marią Z. oraz inspektorami pięter i uczulił osoby odpowiedzialne za
kierowanie i kontrolę zespołu pokojowych na spokojne, zrównoważone i taktowne
postępowanie i odnoszenie się do pokojowych”.
Z powyższych względów Sąd Najwyższy na podstawie art. 39313
KPC orzekł
jak w sentencji.
========================================