Sąd Najwyższy uchylił wyrok oddalający powództwo o ustalenie, że zdarzenie z 18 kwietnia 1996 r. było wypadkiem przy pracy, i przekazał sprawę do ponownego rozpoznania. Spór dotyczył pracownika zatrudnionego jako elektryk, który uległ ciężkiemu wypadkowi w miejscu i czasie pracy, podczas wykonywania czynności poleconych przez bezpośredniego przełożonego. Przełożony ten, prowadząc dodatkowo własną działalność gospodarczą, przyjął ustne zlecenie wykonania prac na rzecz spółki zależnej od pracodawcy. Sądy niższych instancji uznały, że powód działał poza stosunkiem pracy, jednak Sąd Najwyższy stwierdził, że ocena dowodów była rażąco wadliwa. Podkreślił, że wypadek nastąpił w czasie i miejscu pracy, przy wykonywaniu polecenia służbowego, na sprzęcie należącym do pracodawcy, a więc spełniał przesłanki wypadku przy pracy z ustawy wypadkowej. SN wskazał też na nieprawidłowości w dokumentacji i próby zafałszowania okoliczności zdarzenia. Ostatecznie sprawa została zwrócona do ponownego rozpoznania, a SN przesądził kierunkowo, że zdarzenie należy kwalifikować jako wypadek przy pracy.
Kluczowe kwestie prawne:
·Kwalifikacja zdarzenia jako wypadku przy pracy w rozumieniu ustawy wypadkowej
·Znaczenie wykonywania polecenia przełożonego przy ocenie związku zdarzenia z pracą
·Ocena dowodów i granice swobodnej oceny dowodów z art. 233 § 1 KPC
·Wpływ użycia sprzętu pracodawcy i zdarzenia w miejscu oraz czasie pracy na odpowiedzialność wypadkową
Wygenerowane przez AI, może zawierać błędy.
Wyrok z dnia 11 lutego 1999 r.
II UKN 465/98
Wypadek, jakiemu uległ pracownik w miejscu pracy i w czasie na nią
przeznaczonym wskutek awarii sprzętu będącego własnością pracodawcy przy
wykonywaniu polecenia bezpośredniego przełożonego, który w ramach dodat-
kowo prowadzonej przez siebie działalności gospodarczej przyjął ustne zlece-
nie wykonania usługi na rzecz spółki zależnej od pracodawcy, jest wypadkiem
przy pracy.
Przewodniczący: SSN Andrzej Kijowski, Sędziowie SN: Zbigniew Myszka
(sprawozdawca), Maria Tyszel.
Sąd Najwyższy, po rozpoznaniu w dniu 11 lutego 1999 r. sprawy z powództwa
Mariana B. przeciwko Przedsiębiorstwu Handlowo-Usługowemu P.-T. Holding S.A. w
T. o ustalenie zdarzenia za wypadek przy pracy, na skutek kasacji powoda od wyro-
ku Sądu Wojewódzkiego-Sądu Pracy i Ubezpieczeń Społecznych w Toruniu z dnia 4
czerwca 1998 r. [...]
u c h y l i ł zaskarżony wyrok w pkt 1 i poprzedzający go wyrok Sądu Rejo-
nowego-Sądu Pracy w Toruniu z dnia 5 marca 1998 r. [...] i sprawę przekazał temu
Sądowi Rejonowemu do ponownego rozpoznania, pozostawiając mu rozstrzygnięcie
o kosztach postępowania kasacyjnego.
U z a s a d n i e n i e
Sąd Wojewódzki-Sąd Pracy i Ubezpieczeń Społecznych w Toruniu wyrokiem z
dnia 4 czerwca 1998 r. oddalił apelację powoda Mariana B. od wyroku Sądu Rejo-
nowego-Sądu Pracy w Toruniu z dnia 5 marca 1998 r. [...] oddalającego powództwo
o uznanie zdarzenia, jakiemu powód uległ w dniu 18 kwietnia 1996 r. za wypadek
przy pracy. W sprawie tej ustalono, że powód był zatrudniony w Przedsiębiorstwie
Handlowo-Usługowym „P.-T.” Holding S.A. w T. na stanowisku elektryka. Wykonywał
prace w kotłowni, a na polecenie przełożonych także poza kotłownią. W dniu 18
2
kwietnia 1996 r. w trakcie wykonywania pracy zawodowej W.C. - przełożony powoda
zaproponował mu montaż lamp oświetleniowych dla „P.” Spółki z o.o. w T., prowa-
dzący również własną działalność gospodarczą przyjął takie zlecenie do wykonania.
Pozwanego pracodawcę i „P.” Spółkę z o.o. łączyła umowa holdingowa, w ramach
której „P.” korzystał z pomieszczeń będących własnością „P-T.”, który wykonywał na
rzecz kontrahenta prace związane z elektrycznością. W kwietniu 1996 r. „P-T.” z
uwagi na brak mocy przerobowych nie wykonywał zleceń „P.”. W tej sytuacji zlecenie
założenia lamp oświetleniowych przyjął W.C., który w dniu 18 kwietnia 1996 r. zwolnił
powoda od świadczenia pracy na rzecz „P.-T.”, a jego zmianę objął inny pracownik
J.G., który przypadkowo był obecny w zakładzie. W tym dniu około godziny 1505
po-
wód udał się wraz z W.C. w celu wykonania zlecenia, do którego mieli użyć podnoś-
nika. Po uruchomieniu wózka sprzęt ten uległ awarii, wskutek czego powód spadł z
wysokości 7 metrów na asfalt. W raporcie z pracy kotłowni były wpisy o 1300
i 1700
,
których nie sporządził powód. W jednej z rubryk karty pracy była adnotacja W.C. o
udzieleniu powodowi od godz. 1500
zwolnienia od pracy za wypracowane nadgodziny
i zastąpieniu go przez innego pracownika (J.G.). Kilka dni po krytycznym zdarzeniu w
mieszkaniu powoda pojawił się jego kierownik wydziału, który uzyskał potwierdzenie
powoda, że jego niezdolność do pracy nie była wynikiem wypadku przy pracy, a była
związana z wypadkiem, jakiemu powód uległ w czasie realizacji prac zleconych jego
przełożonemu na rzecz „P.” Spółki z o.o. w T.
Na tle takich ustaleń Sąd drugiej instancji potwierdził trafność stanowiska
Sądu pierwszej instancji, że zdarzenie z dnia 18 kwietnia 1996 r. nie było wypadkiem
przy pracy w rozumieniu art. 6 ust. 1 ustawy z dnia 12 czerwca 1975 r. o świadcze-
niach z tytułu wypadków przy pracy i chorób zawodowych (jednolity tekst: Dz.U. z
1983 r., Nr 30, poz. 144 ze zm.), ponieważ nie pozostawało w związku z pracą wy-
konywaną na rzecz pozwanego pracodawcy. Powód uległ wypadkowi przy wykony-
waniu zleconych mu czynności przez działającego na własny rachunek bezpośred-
niego przełożonego, który często angażował pracowników pozwanego do wykony-
wania zleceń na rzecz innych podmiotów. Powód świadomie przyjął ofertę udziału w
wykonaniu tego zlecenia poza stosunkiem pracy. Sąd drugiej instancji podkreślił, że
taka ocena była przede wszystkim wynikiem analizy zeznań świadków. W szczegól-
ności Sąd ten argumentował, że wprawdzie bezpośredni przełożony nie dopełnił do
końca wszystkich formalności związanych z prawidłowym zwolnieniem powoda z
obowiązku świadczenia pracy w ramach stosunku pracy, ale nie miał on żadnego
3
interesu prawnego w składaniu zeznań wskazujących na zaangażowanie powoda
przy wykonywaniu zlecenia poza stosunkiem pracy, ponieważ takie zeznanie może
łączyć się z jego ewentualną odpowiedzialnością odszkodowawczą - jako prowadzą-
cego działalność gospodarczą - za skutki krytycznego zdarzenia.
W kasacji powoda podniesiono zarzuty naruszenia prawa materialnego przez
niewłaściwą wykładnię i zastosowanie art. 734 KC i art. 6 ustawy wypadkowej, a
także naruszenie przepisów art. 227, 231, 233 § 1, 316 i 328 § 2 KPC. Zdaniem
skarżącego Sąd drugiej instancji ocenił zebrany materiał w sposób dowolny, z pomi-
nięciem sfałszowanego i przerobionego raportu pracy powoda w dniu krytycznego
zdarzenia, który nie miał świadomości, że wykonuje polecone mu czynności poza
stosunkiem pracy.
Sąd Najwyższy zważył, co następuje:
Kasacja jest uzasadniona wobec przekroczenia przez Sądy meriti granic swo-
bodnej sędziowskiej oceny zebranego w sprawie materiału dowodowego (art. 233 § 1
KPC), którego ocena - na tle niejasności, nieprawidłowości, czy wręcz patologicz-
nego układu stosunków gospodarczych i pracowniczych w pozwanym Przedsiębiors-
twie - była rażąco wadliwa. W rozpoznawanej sprawie ustalono bowiem, że powód
zatrudniony na stanowisku elektryka wykonywał umówione czynności pracownicze w
obiektach pracodawcy, które częściowo były przekazane do korzystania w ramach
„umowy holdingowej” spółce prawa handlowego „P.”, w której większościowe udziały
posiadał pozwany, a która zlecała pozwanemu do wykonania większość prac „zwią-
zanych z elektrycznością”. Równocześnie niektórzy funkcyjni pracownicy dozoru
technicznego, zatrudnieni w podstawowym czasie pracy w ramach kontraktów pra-
cowniczych prowadzili poza godzinami pracy, a nawet w obowiązującym ich czasie
pracy, w obiektach swojego pracodawcy na rzecz spółek zależnych działalność gos-
podarczą na prywatny rachunek i to często przy wykorzystaniu sprzętu swojego pra-
codawcy dla celów tej „pozapracowniczej” działalności.
W takim stanie faktycznym doszło w dniu 18 kwietnia 1996 r. do wypadku, ja-
kiemu powód uległ przy wykonywaniu instalacji lamp oświetleniowych w budynku
pozwanego pracodawcy, udostępnionym do korzystania spółce zależnej i to wskutek
awarii sprzętu (podnośnika), będącego własnością pracodawcy. Do wykonywania
tych czynności skierował powoda jego bezpośredni przełożony, który - będąc pra-
4
cownikiem pozwanego - przyjmował w ramach prowadzonej przez siebie działalności
gospodarczej zlecenia wykonania różnych prac elektrycznych, do których wykorzys-
tywał podległych mu pracowników pozwanego. W krytycznym dniu pracownik ów
przyjął ustne zlecenie spółki zależnej od pozwanego na założenie lamp oświetlenio-
wych w obiekcie dzierżawionym przez tę spółkę od pozwanego, który na wykonanie
tego zlecenia nie dysponował własnymi „mocami przerobowymi”. Istotne jest także
to, że powód, którego praca w krytycznym dniu kończyła się o godzinie 1800
, uległ
ciężkiemu wypadkowi wykonując polecenie swojego bezpośredniego przełożonego w
czasie pracy (o godzinie 1520
) i w miejscu pracy. Po wypadku bezpośredni przeło-
żony wyznaczył do wykonywania pracowniczych obowiązków powoda innego elek-
tryka (J.G.), przypadkowo przebywającego na terenie zakładu pracy. Tenże przeło-
żony o godzinie 1700
nieudolnie sfałszował zapis w karcie pracy powoda, jakoby ten
w krytycznym dniu o godzinie 1500
otrzymał „wolne” za przepracowane nadgodziny i
został zastąpiony przez „J.G., który objął zmianę o godz. 1500
”. W kilka dni po wy-
padku bezpośredni przełożony wraz z kierownikiem wydziału, na którym powód
świadczył pracę, wymusili od ciężko chorego powoda (grożąc mu natychmiastowym
zwolnieniem z pracy), podpisane lewą ręką oświadczenie, iż jego niezdolność do
pracy nie została spowodowana wypadkiem przy pracy w związku z wykonywaniem
obowiązków służbowych w czasie pracy. Po ciężkim wypadku powoda w czasie jego
pracy na sprzęcie i w obiekcie będących własnością pozwanego pracodawcy nie był
sporządzony protokół powypadkowy.
W takim stanie faktycznym, skoro powód przy wykonywaniu polecenia bezpoś-
redniego przełożonego dotyczącego świadczenia pracy, objętej uzgodnionym ro-
dzajem pracy, uległ wypadkowi w czasie i miejscu pracy oraz wskutek awarii sprzętu
pozwanego pracodawcy (podnośnika, który nie miał dokumentacji technicznej i nie
odpowiadał wymaganiom bhp), to nie mogło podlegać kwestii, że zdarzenie to było
wypadkiem przy pracy. W konsekwencji należało przyjąć, że wypadek, jakiemu uległ
pracownik w czasie i w miejscu pracy wskutek awarii sprzętu będącego własnością
pracodawcy przy wykonywaniu polecenia swojego bezpośredniego przełożonego,
który w ramach dodatkowo prowadzonej przez siebie działalności gospodarczej
przyjął ustne zlecenie wykonania usługi na rzecz spółki zależnej od pracodawcy, jest
wypadkiem przy pracy w rozumieniu art. 6 ust. 1 pkt 1 ustawy wypadkowej. [...] Dla-
tego przyjęcie przez Sądy obu instancji, iż powód uległ wypadkowi przy wykonywaniu
ustnego zlecenia przyjętego przez jego bezpośredniego przełożonego w ramach
5
prowadzonej przezeń działalności gospodarczej tylko na podstawie zeznań tego pra-
cownika, że powód bez ustalenia wynagrodzenia był świadomy tego na czyją rzecz
miał świadczyć pracę, było dowolne i nastąpiło wskutek istotnego przekroczenia gra-
nic swobodnej sędziowskiej oceny dowodów (art. 233 § 1 KPC).
Mając powyższe na uwadze Sąd Najwyższy na podstawie art. 39313
KPC wy-
rokował kasatoryjnie.
========================================