Sprawa dotyczyła ustalenia obowiązku ubezpieczenia społecznego jedynego wspólnika spółki z o.o., który jednocześnie pełnił funkcję prezesa jednoosobowego zarządu i wykonywał odpłatnie czynności zarządzania spółką na podstawie umowy nazwanej zleceniem. ZUS odmówił objęcia go ubezpieczeniem z tytułu umowy zlecenia, a sądy niższych instancji uznały tę umowę za nieważną, wskazując m.in. na jej pozorność, sprzeczność z naturą zobowiązania oraz próbę obejścia prawa. Sąd Najwyższy uchylił wyrok i wskazał, że jedyny wspólnik wykonujący odpłatnie czynności zarządzania swoją spółką podlega ubezpieczeniu społecznemu osób prowadzących działalność gospodarczą, nawet jeśli równocześnie zawarł ze spółką umowę o ciągłe świadczenie usług podobnych do zlecenia. Podkreślono też, że organ rentowy powinien od razu ustalić właściwy tytuł ubezpieczenia, a nie pozostawiać ubezpieczonego w niepewności i zmuszać go do poszukiwania podstawy prawnej „metodą prób i błędów”.
Kluczowe kwestie prawne:
·ustalenie właściwego tytułu do ubezpieczenia społecznego jedynego wspólnika spółki z o.o.
·kwalifikacja odpłatnych czynności zarządzania spółką jako działalności gospodarczej dla celów ubezpieczeniowych
·dopuszczalność umowy cywilnoprawnej między jedynym wspólnikiem a spółką reprezentowaną przez pełnomocnika
·obowiązek organu rentowego do jednoznacznego wskazania, czy i z jakiego tytułu dana osoba podlega ubezpieczeniu
Wygenerowane przez AI, może zawierać błędy.
Uzasadnienie skargi podkreśla też, że Spółka „S.” działała od 13 września 1990
r. w składzie dwóch wspólników i dopiero ustąpienie jednego z nich uczyniło
skarżącego jedynym wspólnikiem Spółki. Skarżący był też zatrudniony w Spółce jako
jej dyrektor, najpierw na podstawie umowy o pracę, a następnie - po zakwestionowa-
niu tego przez organ rentowy ze względu na jednoosobowy status Spółki - zawarł w
dniu 2 listopada 1995 r. umowę zlecenia, którą objął cały szereg czynności o adminis-
tracyjno-biurowym, a nawet porządkowym charakterze, nie mający żadnego związku z
funkcją zarządu Spółką w ramach wcześniejszej umowy o pracę. Wspomniana
umowa zlecenia nie określa godzin wykonywania czynności, które skarżący realizuje
nierzadko przez kilkanaście godzin na dobę, z sobotami włącznie, ani nie gwarantuje
minimum miesięcznego wynagrodzenia, tylko ustala prowizję od przychodów Spółki
(ich brak pozbawiałby więc skarżącego jakiegokolwiek wynagrodzenia), a poza tym
przedmiotem zobowiązania są w przeważającej mierze czynności porządkowe i bie-
żącej obsługi biurowej w odróżnieniu od marginalnie występujących czynności nadzo-
ru i koordynacji, wskutek czego czynności tych „nie można przypisać określonemu
stanowisku pracy, czyli wykonywaniu pracy określonego rodzaju w rozumieniu art. 22
KP”. Większość czynności objętych sporną umową mogłaby więc być wykonywana
przez inne osoby na podstawie umowy o pracę bądź umowy zlecenia i nie należą one
„do istoty wykonywania zarządu Spółką”. Sąd drugiej instancji dostrzega wprawdzie
„poszerzenie zakresu wykonywanych czynności”, lecz wyciąga stąd błędny wniosek o
rzekomo pracowniczej istocie badanego stosunku zobowiązaniowego. Sąd jest
zresztą w swym stanowisku niekonsekwentny, gdyż zawartą umowę zlecenia uznaje
za zgodną z art. 203 KH i art. 108 KC, a z drugiej odmawia jej legalności „z bliżej nie-
zrozumiałych i oderwanych od rzeczywistej istoty tego stosunku względów czysto teo-
retycznych”, nawet jeśli powołuje się na art. 58 KC w związku z art. 353
1
KC.
Sąd Najwyższy zważył, co następuje:
8
Kasacja jest zasadna przede wszystkim dlatego, że zaskarżony wyrok pozba-
wia skarżącego prawa do zabezpieczenia społecznego, stanowiącego dla obywateli
jedno z podstawowych praw socjalnych zagwarantowane przez art. 67 ust. 1 Konsty-
tucji Rzeczypospolitej Polskiej z dnia 2 kwietnia 1997 r. (Dz. U. Nr 78, poz. 483), a w
konsekwencji odbiera też zainteresowanemu konstytucyjne prawo równego z innymi
dostępu do świadczeń publicznej służby zdrowia (art. 68 ust. 1 i 2 Konstytucji).
Wprawdzie prawo do zabezpieczenia społecznego nie należy do kategorii praw, któ-
rych zgodnie z art. 81 Konstytucji można dochodzić jedynie w granicach określonych
w ustawie, ale przepis art. 67 ust. 1 Konstytucji nie nadaje się też do „bezpośredniego
stosowania” (art. 8 ust. 2 Konstytucji), gdyż „zakres i formy zabezpieczenia społecz-
nego określa ustawa” (art. 67 ust. 1 zdanie 2 Konstytucji). Tym niemniej przepisy
prawa zabezpieczenia społecznego, a więc również prawa ubezpieczeń społecznych,
powinny być wykładane w kierunku zapewniającym ich zgodność z ustawą zasadni-
czą, a więc w sposób, który każdemu obywatelowi utrzymującemu się z własnej pracy
gwarantowałby prawo do zabezpieczenia w razie niezdolności do jej wykonywania ze
względu na chorobę lub inwalidztwo oraz po osiągnięciu wieku emerytalnego. W takiej
sytuacji społeczno-ekonomicznej znajduje się też skarżący, który był od 1990 r.
jednym z dwóch, a po ustąpieniu partnera jest od 1993 r. jedynym wspólnikiem Spółki
z o.o. „S.” w S. z dość symbolicznym kapitałem zakładowym w kwocie 1.000 zł. Środki
utrzymania dla siebie i swojej rodziny czerpie więc skarżący nie tyle z zainwestowa-
nego kapitału, ile w przeważająco decydującej mierze z pracy na rzecz Spółki świad-
czonej w charakterze jej jednoosobowego zarządu - dyrektora Spółki najpierw na
podstawie umowy o pracę, a następnie - tj. po zakwestionowaniu przez ZUS jej legal-
ności, gdy został jedynym wspólnikiem - w oparciu o umowę typu zlecenie z dnia 2
listopada 1995 r. na „wykonywanie czynności związanych z zarządzaniem Spółką”.
Tymczasem Sąd Apelacyjny również tę umowę uznał za nieważną zarówno w aspek-
cie jej treści, która przez pozostawienie jednej tylko stronie możliwości dowolnej
zmiany jej warunków pozostaje w sprzeczności z naturą każdego stosunku zobowią-
zaniowego, jak też w aspekcie jej celu, którym było - w ocenie Sądu - obejście prawa
dla uzyskania świadczeń z ubezpieczenia społecznego.
Powyższe stanowisko nie znajduje jednak oparcia w judykaturze powoływanej
w motywach zaskarżonego orzeczenia. Sąd Najwyższy uznał tylko, że umowa o pracę
między jedynym wspólnikiem a spółką z o.o. reprezentowaną przez niego jako
członka jedno - czy też dwuosobowego (wraz ze współmałżonkiem) zarządu spółki
9
jest nieważna jako sprzeczna z art. 203 KH oraz nie wykazująca znamion pracowni-
czego podporządkowania, przy czym drugi z zarzutów pozostaje aktualny również w
sytuacji reprezentowania spółki przez radę nadzorczą lub pełnomocnika ustanowio-
nego przez zgromadzenie wspólników, a więc przy zawarciu umowy w zgodzie ze
wspomnianym przepisem. W sprawach o objęcie obowiązkiem ubezpieczenia spo-
łecznego Sąd Najwyższy głosił ponadto, że taka umowa o pracę jest nieważna rów-
nież ze względu na przejawiany nią zamiar obejścia prawa w celu uzyskania niena-
leżnych świadczeń z pracowniczego ubezpieczenia społecznego. Sąd Najwyższy nie
wypowiadał się natomiast w kwestii ważności cywilnoprawnego zatrudnienia jedynego
wspólnika, a tym bardziej nie twierdził, iżby jego status wykluczał korzystanie z ubez-
pieczenia społecznego. Wprost przeciwnie, w uzasadnieniu wyroku z dnia 5 lutego
1997 r., II UKN 86/96 (OSNAPiUS 1997 nr 20, poz. 404) Sąd Najwyższy stwierdził, że
prowadzenie przez jedynego wspólnika wraz z małżonkiem spraw jego spółki z o.o.
ma ubezpieczeniowoprawną doniosłość w świetle przepisów ustawy z dnia 18 grudnia
1976 r. o ubezpieczeniu społecznym osób prowadzących działalność gospodarczą
oraz ich rodzin (jednolity tekst: Dz. U. z 1989 r. Nr 46, poz. 250 ze zm.).
W rozwinięciu przytoczonych poglądów, które akceptuje również Sąd Najwyż-
szy w składzie rozpoznającym niniejszą sprawę, należałoby podkreślić, że w społecz-
no-ekonomicznej pozycji jedynego wspólnika prowadzącego sprawy swojej spółki
status wykonawcy pracy jest tak zdominowany przez status właścicielski, że staje się
jedynie jego funkcjonalnym elementem. Przy wykonywaniu takiej pracy jedyny wspól-
nik nie tylko nie wykonuje poleceń swego pracodawcy, ale jest też od niego nieza-
leżny ekonomicznie i wręcz dyktuje mu sposób działania, co wykracza poza najszerzej
nawet pojęty model stosunku pracy. Jedyny wspólnik nie może więc w zasadzie
zostać pracownikiem swojej spółki, nawet przy zawarciu umowy o pracę z zachowa-
niem wymagań z art. 203 KH. Przepis ten mógłby zatem mieć dla prawa pracy donios-
łość jedynie wówczas, gdyby jedyny wspólnik przynajmniej „podzielił się” prowadze-
niem spraw spółki z wynajętym menedżerem i jako pracownik „wykonawczy” poddał
jego kompetencjom dyrektywnym przy realizacji statutowych (merytorycznych) celów
przedsiębiorstwa swojej spółki.
Pełnienie funkcji jedynego piastuna organu władzy wykonawczej w jednooso-
bowej spółce z o.o. może być natomiast przedmiotem umów cywilnoprawnych, w tym
zwłaszcza umowy o ciągłe świadczenie odpłatnych usług podobnych do zlecenia (art.
750 KC). Co prawda swoboda, jaką jedyny wspólnik działający w charakterze zgro-
10
madzenia wspólników dysponuje przy powołaniu pełnomocnika do zawarcia ze sobą
takiej umowy w imieniu spółki (art. 203 KH) jest tak wielka, że uzasadnia traktowanie
wspomnianej czynności jako zawartej „z samym sobą”, lecz stanowi to logiczną kon-
sekwencję dopuszczalności zakładania podobnych spółek, których osobowość
prawna umożliwia jedynemu wspólnikowi równoczesne występowanie w różnych ro-
lach społecznych i odpowiednio do nich powodować skutki prawne dla siebie i repre-
zentowanej osoby prawnej. Nieprzypadkowo więc przepis art. 158 § 2 i 4 KH nakazuje
pojęciem „umowa spółki” obejmować również „akt założycielski” sporządzony przez
jedynego wspólnika, któremu daje również wszystkie uprawnienia przynależne zgro-
madzeniu wspólników, z kompetencją do powołania pełnomocnika dla zawarcia ze
sobą wspomnianej umowy o świadczenie usług.
Jej ważności nie można też podważać z punktu widzenia przepisów Kodeksu
cywilnego o przedstawicielstwie, które mogłoby tu - z braku w tym Kodeksie, jak też w
Kodeksie handlowym wyczerpującej regulacji zasad czynienia użytku z kompetencji
organów osoby prawnej - znaleźć zastosowanie w drodze analogii. Obie przesłanki,
które w świetle art. 108 KC dopuszczają dokonanie czynności prawnej „z sobą sa-
mym” są tu bowiem spełnione kumulatywnie. Jedyny wspólnik jako zgromadzenie
wspólników ustanawia bowiem pełnomocnika do reprezentowania spółki przy zawie-
raniu z sobą określonej umowy, której treść nie może też w zasadzie naruszyć intere-
sów spółki jako mocodawcy, gdyż interesy te są - pomimo ich prawnego wyodrębnie-
nia - zbieżne, jeśli nie identyczne z interesami jedynego wspólnika. Co prawda, Sąd
drugiej instancji doszedł do podobnej konkluzji, ale zgodność interesów skarżącego i
Spółki „S.” ustalał na podstawie praktyki realizowania spornej umowy zlecenia, a nie
ze względu na treść dokonywanej czynności prawnej. Na tej płaszczyźnie Sąd, wbrew
życiowemu doświadczeniu, założył „teoretyczną możliwość kolizji interesów Spółki i jej
jedynego wspólnika”, rozszerzając pojęcie interesu Spółki jako mocodawcy na intere-
sy jej wierzycieli i pisząc, że w przeciwnym razie trzeba by twierdzić, iż w jednooso-
bowych spółkach z o.o. nie funkcjonuje zakaz umawiania się „z samym sobą”.
Abstrahowanie od specyficznego układu interesów jedynego wspólnika i jego
spółki doprowadziło Sąd Apelacyjny do zaskakującego wniosku, że pomimo zacho-
wania rygorów z art. 203 KH i art. 108 KC sporna umowa zlecenia jest jednak nie-
ważna, gdyż treść kreowanego przez nią stosunku prawnego sprzeciwia się właści-
wości (naturze) zobowiązania (art. 353
1
w związku z art. 58 KC). Chodzi tu - zdaniem
Sądu - o to, że „przy pojęciowo niemożliwej do rozgraniczenia osobie zleceniobiorcy i
11
zarazem jedynego wspólnika Spółki oraz zleceniodawcy została w ręku praktycznie
jednej tylko strony tej umowy zlecenia pozostawiona możliwość dowolnej zmiany jej
warunków, np. w zakresie tak istotnych elementów, jak wynagrodzenie czy termin
rozwiązania - co może być bez większych przeszkód osiągnięte jedynie przy ustano-
wieniu przez wnioskodawcę pełnomocnika do dokonania tych czynności”. Cytowane
stanowisko jest jednak niekonsekwentne i wewnętrznie niespójne. Jeżeli bowiem Sąd
przyznaje, że między fizyczną osobą jedynego wspólnika i prawną osobowością jego
spółki istnieje pojęciowa (jurydyczna) odrębność, to nie powinien równocześnie twier-
dzić o pojęciowej niemożliwości rozróżnienia osób zleceniobiorcy oraz zleceniodawcy
i musi konsekwentnie uznawać, iż zmiana treści spornej umowy pozostaje w dyspozy-
cji obu stron, przy czym spółkę reprezentuje pełnomocnik powołany przez zgroma-
dzenie wspólników. Oceny tej nie zmienia fakt, że w charakterze zgromadzenia działa
jedyny wspólnik, który może tym samym - za pośrednictwem ustanowionego przez się
pełnomocnika - dokonywać czynności prawnych praktycznie „z samym sobą”. Taka
praktyka nie jest nadużywaniem pozycji jedynego wspólnika, lecz prostym następs-
twem dopuszczalności istnienia jednoosobowych spółek z o.o. jako osób prawnych.
Zastrzeżenia Sądu Apelacyjnego podważają więc w gruncie rzeczy instytucję takiej
spółki, nawet jeśli ważności spornej umowy zlecenia nie kwestionują z punktu widze-
nia mechanizmu jej zawierania, tylko od strony identycznego skądinąd mechanizmu
ewentualnych zmian jej treści.
Ważność umowy o świadczenie w swojej spółce z o.o. usług podobnych do
zlecenia nie może też być kwestionowana ze względu na ich odpłatność. Status właś-
ciciela udziałów nie zobowiązuje bowiem jedynego wspólnika do zarządzania spółką
(„prowadzenia jej spraw” - art. 201 § 2 KH), a tym bardziej do czynienia tego nieod-
płatnie, nie mówiąc już o świadczeniu spółce nieodpłatnej pracy innego rodzaju.
Zawarcie umowy typu zlecenie o odpłatne wykonywanie na rzecz spółki jed-
nych i/lub (albo) drugich czynności nie przesądza jednak samo przez się o objęciu
jedynego wspólnika zakresem zastosowania ustawy z dnia 19 grudnia 1975 r. o
ubezpieczeniu społecznym osób wykonujących pracę na podstawie umowy agencyj-
nej lub umowy zlecenia (jednolity tekst: Dz. U. z 1995 r. Nr 65, poz. 333 ze zm.). Jej
przepis art. 3 stanowi bowiem, że osoby spełniające równocześnie warunki do objęcia
ubezpieczeniem społecznym z tej ustawy oraz ustawy z 18 grudnia 1976 r. o ubez-
pieczeniu społecznym osób prowadzących działalność gospodarczą podlegają temu
drugiemu ubezpieczeniu. Powstaje zatem pytanie, czy jedyny wspólnik spółki z o.o.
12
może być i w jakiej ewentualnie sytuacji uznany za osobę podlegającą przepisom
ustawy z 18 grudnia 1976 r.
Taka możliwość zdaje się być prima facie wyłączona, gdyż obowiązek ubez-
pieczenia społecznego określony w tej ustawie odnosi się do osób fizycznych mają-
cych polskie obywatelstwo i prowadzących na własny rachunek działalność gospo-
darczą na podstawie wpisu do ewidencji działalności gospodarczej, koncesji lub na
podstawie uprawnień wynikających z przepisów szczególnych (art. 1 ust. 1) albo
działalność gospodarczą w ramach jednostki organizacyjnej nie mającej osobowości
prawnej (art. 1 ust. 2). Działalnością gospodarczą podlegającą uregulowaniom powo-
łanej ustawy jest więc m.in. prowadzenie spraw spółki osobowej, będące w zasadzie
przedmiotem obowiązku jej wspólników. Nie ma jednak żadnych racjonalnych przes-
łanek do odmiennego traktowania w sferze ubezpieczenia społecznego identycznej
pracy wykonywanej przez jedynego wspólnika spółki z o.o. w charakterze członka jej
zarządu. Podobnego stanowiska nie uzasadnia ani dobrowolność wspomnianego
członkostwa w zarządzie ani też osobowość prawna takiej spółki, stanowiąca dla je-
dynego wspólnika dogodną i bezpieczną formę gospodarowania „na własny” w istocie
rachunek, przy jego oddzieleniu od osobistego majątku. Językowa wykładnia art. 1
ustawy z dnia 18 grudnia 1976 r., wsparta argumentami wykładni funkcjonalnej, pro-
wadzi zatem ostatecznie do wniosku, że zakres zastosowania tego aktu rekonstruo-
wany w zgodzie z art. 67 ust. 1 Konstytucji RP obejmuje również działalność gospo-
darczą polegającą na prowadzeniu przez jedynego wspólnika spraw jego spółki z o.o.
Przesłanką objęcia tym systemem ubezpieczenia społecznego jest sam fakt
odpłatnego pełnienia funkcji członka zarządu takiej spółki. Zawieranie na prowadzenie
spraw spółki dodatkowej umowy typu zlecenie jest więc zbędne, gdyż przy zbiegu
ustaw z 19 grudnia 1975 r. i z 18 grudnia 1976 r. stosuje się przepisy o ubezpieczeniu
społecznym osób prowadzących działalność gospodarczą. To samo dotyczy zawiera-
nia odrębnej umowy na świadczenie dla spółki ponadto czynności o charakterze wy-
konawczym, gdyż jedyny wspólnik nie mógłby korzystać z dwóch systemów ubezpie-
czenia. Zawarcie takiej umowy w warunkach powierzenia choćby części zarządu
spółką osobie trzeciej byłoby natomiast nieracjonalne, skoro jedyny wspólnik mógłby
być wówczas jej pracownikiem i podlegać korzystniejszemu ubezpieczeniu pracowni-
czemu.
Chociaż zaskarżony wyrok narusza jedynie przepisy prawa materialnego, to
jednak Sąd Najwyższy nie zdecydował się na wydanie orzeczenia reformatoryjnego
13
(art. 393
15
KPC), tylko przekazał sprawę Sądowi drugiej instancji do ponownego roz-
poznania. Sąd Apelacyjny powinien bowiem rozważyć celowość zastosowania w
sprawie art. 477
14a
KPC i zwrotu sprawy bezpośrednio do organu rentowego. Spraw o
ustalenie istnienia albo nieistnienia obowiązku ubezpieczenia społecznego nie może
organ rentowy załatwiać w sposób skazujący wnioskodawcę na działanie „metodą
prób i błędów”. W takim zaś położeniu znalazł się skarżący, któremu organ rentowy
zakwestionował najpierw ubezpieczenie na podstawie umowy o pracę, a gdy zawarł
on ze swą Spółką umowę typu zlecenie - to podważył również jej legalność, nie zaj-
mując równocześnie stanowiska, czy zainteresowany podlega ubezpieczeniu osób
prowadzących działalność gospodarczą, czy też nie jest objęty żadnym z podsyste-
mów ubezpieczenia społecznego. Tymczasem, organ rentowy powinien od razu usta-
lić czy skarżący podlega ubezpieczeniu społecznemu i jakiego podsystemu to doty-
czy.
Z wyżej wskazanych względów Sąd Najwyższy na podstawie art. 393
13
§ 1
KPC orzekł, jak w sentencji.
========================================